czwartek, 4 grudnia 2014

01. Isn't it ironic? Don't you think?

Na początek coś, co doprowadziło mnie dzisiaj do płaczu i popchnęło do końca do stworzenia bloga. 


"Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie

za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno

za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat

za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg

bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi."

Kazimierz Dąbrowski "Posłanie do Nadwrażliwych"



Ośmieliłam się zmienić tylko czcionkę.
Nie jestem jakąś fanką wierszy. Szczerze mówiąc, nie za bardzo lubię poezję.. Źle. Nie rozsmakowałam się w niej w ogóle i dopiero zaczynam czytać coś, co wpadnie mi w oko i zaciekawi, kiedy przeglądam wiersze.  Na razie zwyciężają tylko te, co zaciekawią mnie, kiedy oko biegnie przez kartkę. 
Ten jednak strasznie mnie wzruszył. Może dlatego, że utożsamiam się z nim. Może to trochę.. Wywyższanie się. Unoszenie się dumą. Jak to wyczuwam, to się wycofuję. Ale naprawdę utożsamiam się z kimś, do kogo napisany jest wiersz. Czuję, podskórnie też, że jestem jedną z Nadwrażliwych. Brzmi jak początek nowego rodu. 



Dzisiaj znowu nie byłam w szkole. Trzeba dodać, że niedługo kończę liceum (swoją drogą, co za idiota wymyślił taką szkołę? kiedy indziej o tym) i to zły pomysł, że nie chodzę, ale aktualnie nie mam siły. W czwartek idę do psychologa. Nie widzę w tym sensu za bardzo. Jutro znowu poprawię makijaż, który zdążył się rozmazać, poprawię włosy i z czarną torbą na ramieniu ruszę przed siebie. Jestem leczona zamiast leczyć świat. To smutne, jak się do tego dojdzie. 
Nie chcę brzmieć jak rozwydrzona panienka, której zabrali telefon, to stwierdziła, że nie będzie chodzić do szkoły. Czy coś. Słabe porównanie, ale oddaje chyba w kawałku co chciałam powiedzieć. Jak się przyjrzeć, to oddaje nawet moje podejście do świata. I do ludzi. Ale to zagłębiając się, a nikt nie zagłębia się w zwykłe, wypowiedziane zdania. Musiałyby być oprawione cudzysłowem i podpisane. Najlepiej jakimś ciekawszym nazwiskiem. Marketing trochę. I pomyśleć, że ja chciałam jeszcze niedawno siedzieć w biznesie.. 
Co chcę teraz. Nie wiem. Nie mam pojęcia. 
Wiem natomiast po części, czego nie chcę. I tu znowu zabrzmię jak 15-latka.

Moją skończoną miłość oznaczę na wieki literą D. 
Trzeba tylko dodać, (chociaż zabrzmi to niezwykle dziecinnie i nie przekona nikogo, oprócz mnie) że nie było to dziecinne uczucie. Trwało kilka lat i skończyło się niedawno, dlatego jeszcze mnie to denerwuje. Inspiruje mnie natomiast do tej pory. Inspiruje do podarcia gazety, czy potłuczenia ramki na zdjęcia. Jak i do wylewania się na blogu. I do malowania. Zawsze mnie inspirowało to uczucie w jakiś sposób. Było nowe. Ciekawe. Głębokie. 
Później się zepsuło.
A teraz już go nie ma. No cóż. Chyba inne są ciekawsze. Albo to mnie znudził brak twardego stąpania po ziemi i ciągle narzekania. Kompletnie inne od moich, oczywiście. Mnie nie martwi, że buty kosztują 600 a nie 500. Nie kupuję takich. 
Koniec. Zaszyję się w swoim małym, wrażliwym świecie. Kiedyś byliśmy zaszyci razem, ale już wystarczy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz