Losing him was blue.
W zasadzie nie przychodzi mi do głowy nic, co nie ma związku z przyziemnymi rzeczami. Jutro poniedziałek, recytacja wiersza. Później wtorek, środa.. Zaraz święta. Za miesiąc przyjaciółka ma urodziny. Nic ciekawego. Codzienność. Zwykła, szara rzeczywistość.
A. Mickiewicz
"Gdy tu mój trup"
Gdy tu mój trup w pośrodku was zasiada,
w oczy spogląda wam i głośno gada,
dusza wtenczas daleka, ach daleka,
błąka się i narzeka, ach narzeka.
Jest u mnie kraj, ojczyzna myśli mojej.
I liczne mam serca mego rodzeństwo.
Piękniejszy ten kraj, niż ten co w oczach stoi,
rodzina milsza, niż całe pokrewieństwo.
Tam, wśród prac i trosk i wśród zabawy,
uciekam ja. Tam siedzę pod jodłami,
tam leżę wśród bujnej i wonnej trawy.
Tam pędzę za wróblami, motylami.
Tam widzę ją, jak biała po ganku stąpa.
Jak ku nam w las wśród łąk zielonych leci,
jak pośród zbóż, jak w toni wód się kąpa,
i ku nam z gór jako jutrzenka świeci.
Mimo, że wszystko minęło, nic nie pozostało, ta piosenka dalej mnie wzrusza, przypominając piękne chwile. Wakacje, lipiec. Piękne, żółte słońce i jego poświata przebijająca się przez drzewa, na których były zielone, jasne liście. W powietrzu zapach skoszonej trawy. Niebieskie jak nigdy niebo. Krzyk dzieci z boiska. I to uczucie błogiego spokoju. I ten nos, wtulający się w skroń. Tak.. Wtedy było idealnie.
Ale szybko się skończyło. Może to i lepiej, że już nigdy nie było tak samo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz