Aż sama się sobie dziwię, że słucham takiej "pościelówy".. Swoją drogą, gdzie ja w ogóle usłyszałam to określenie? Prawdopodobnie od mojej mamy, która jest fanką takich rytmów. Piosenka całkiem niezła, troszkę mdła, ale idealna na błogi, spokojny wieczór, kiedy wszystko się oleje i rozmawia z bardzo.. ciekawą osobą.
Co za ironia? Poznać kogoś tak podobnego i niestety tak oddalonego. Wyszłabym za mąż z miejsca i to pewnie dlatego tak jest. Zagadka rozwiązana.
Przyglądam się właśnie swetrowi zakupionemu w.. ostatni piątek. W ciuchbudzie, ciuchlandzie, lumpeksie - jak zwał, tak zwał - 2hand, wolę to określenie. Jest gruby. Kremowy. Rozpinany, z brązowymi guzikami. Przewlekany czarną nitką. Śliczny, jak na filmach świątecznych. Suszy się na grzejniku rozpalonym do czerwoności, bo jestem niecierpliwa i muszę go w końcu ubrać. Nie będę czekać cały grudzień, aż wyschnie. Nie wiem czemu wyprałam go dopiero teraz..
Podoba mi się jego sweter. Świąteczny. Granatowo, zielono.. czerwony. Z reniferkiem. Tak do niego pasuje.
A jutro szkoła. W końcu. W sumie potrzebuję wyjścia z domu, do ludzi, nawet jeśli tak mnie zdenerwują, że wyjdę z siebie. Zabawne jest to, że jest po 22, a ja nawet nie ruszyłam lekcji. Coś czuję, że mój sen dzisiaj nadejdzie późno.. Lub jutro będę nieprzygotowana. A to zagadka, którą drogę wybiorę?
Dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz